niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdział 2


Evalyn usiadła w cieniu swojego ulubionego drzewa, otworzyła książkę i zaczęła czytać. Ta książka była niesamowita! Pełna magii jakby sama była zaczarowana. Przeszła na sam koniec książki i tam był mały niebieski woreczek. Do woreczka była przyczepiona karteczka a na niej pisało:
„Dotkniesz tego a życie twe nigdy nie zazna innego”.
Evalyn jeszcze chwilę próbowała znaleźć sens w tych słowach po czym otworzyła woreczek. W środku był kamień. Evalyn wzięła go i nagle poczuła mrowienie na całym ciele. Zobaczyła błysk przed oczami, a potem wszystko ustało. Przyjrzała się kamieniowi. Był piękny. Evalyn zobaczyła że w środku woreczka jest inna karteczka a na niej pisze:
„Noś to przy sobie na szyi. Nie wyjaw tajemnicy”.
Jak to na szyi? Przecież woreczek miał tylko krótkie uchwyty – pomyślała. Wyciągnęła woreczek a z krótkich uchwytów zrobił się tak długi sznurek że można by go nosić na szyi. Schowała do woreczka kamień a woreczek z zawartością powiesiła na szyi.
Dziwne – pomyślała. Czyli ta książka jednak jest magiczna. Czytała dalej a w środku były inne kartki i na nich pisało:
„ Ten kto dotknął kamień ma moc wody, roślin i umie rozmawiać ze zwierzętami. Lecz nie pozwala cieszyć się długo gdyż ten kto ma moc wstąpił we wrota piekieł i musi stoczyć walkę ze złem w krainie Kote”.
- Muszę się przespać – powiedziała Evalyn po czym poszła do pokoju i poszła spać chociaż byłą dopiero 14:00. Obudziła ją mama.
- Skarbie obiad gotowy… o śpisz, nie chciałam cię budzić. – powiedziała mama
- E tam, i tak miałam już wstawać – powiedziała Evalyn.  Poprawiła kitkę i zeszła za mamą do salonu. Pyszne jedzenie stało na stole.
- Mniam, było pyszne – powiedziała Evalyn po zjedzeniu
- Tak, bardzo do… eee… skarbie co to za woreczek?
- Ten mamo? – spytała się Evalyn pokazując woreczek
- Tak ten – powiedziała mama
Evalyn przypomniała sobie słowa
 „…nie wyjaw tajemnicy”
- A wiesz znalazłam to w moich rzeczach i sobie go noszę bo mi się podoba. – skłamała Evalyn choć nie do końca. Woreczek znalazła w swoich rzeczach oraz bardzo jej się podobał.
- Aha – powiedziała mama Evalyn i więcej nie wspominała na ten temat.
- Idę się wykąpać – powiedziała Evalyn i poszła do łazienki. Zalała wannę wodą po czym do niej weszła. Chciała przetestować moc wody. Bawiła się wodą, rozkazywała jej a ona robiła wszystko to co chciała.
- Żyjesz tam? Mamy jedną łazienkę a niektórzy też mają potrzeby skarbie! – powiedział tata przez drzwi. Fakt, trzeba było wychodzić. Długo już siedziała ale tak było fajnie że tego nie zauważyła. Wytarła się, wysuszyła włosy ubrała czyste ciuchy i wyszła.
- No jesteś. Bałem się że się utopiłaś! – zaśmiał się tata
- No widzisz jestem cała i zdrowa. – uśmiechnęła się
Evalyn i poszła do ogrodu. Chciała przetestować moc roślin. Podeszła do zwiędniętego i wysuszonego kwiatka i odżywiła go dotykiem. To było niesamowite! Na płot ogradzający jej dom usiadł ptak i chciała go zagadać.
- Witaj! - powiedziała do niego Evalyn
- Ach ty mówisz w naszym języku! Niesamowite! Mam na imię Fiołek, a ty?
- Ja nazywam się Evalyn.
- Ach jakie piękne imię! Może zostaniemy przyjaciółmi?
- Dobrze! – zgodziła się Evalyn
- Świetnie, świetnie! Ale muszę już lecieć! To pa! – zakończył rozmowę Fiołek. Evalyn polubiła tego gadatliwego ptaka. Ma moc rozmawiania ze zwierzęta mi oraz ma moc wody i roślin. Zbzikowała. Totalnie zbzikowała. Zaczęła się zastanawiać czy nie zapisać się do psychiatry, gdy z rozmyśleń wyrwali ją rodzice.
- Choć skarbie jedziemy po rzeczy dla psiaka. – powiedziała mama
-Już idę! – krzyknęła Evalyn. Podbiegła do nich i razem wsiedli do auta. Pojechali do zoologicznego na ul. Kolorowej.
- Witam! – przywitał ich sprzedawca
- Dzień dobry potrzebujemy dla psa: miseczki, legowisko… - mówiła mama a kasjer po kolei przynosił te rzeczy. W końcu z wypchanym bagażnikiem jechali do domu.
- No to brakuje nam tylko jednej rzeczy – powiedział tata
- Jakiej? – spytała Evalyn
- Psa. – odpowiedział tata. Miał rację. Psa mieli wziąć w sobotę po…
- Mamo! – krzyknęła Evalyn – w piątek jest zakończenie roku szkolnego.

- Masz rację kochanie – odpowiedziała mama. Evalyn po wakacjach miała iść do 4 klasy. Zrobiło się późno więc gdy wrócili i rozpakowali rzeczy zjedli kolację i Evalyn poszła spać.
               *                                   *                        *
Może nie jest za ciekawe ale jakoś tak ostatnio nie mam za bardzo pomysłów. Piszcie w kom. czy coś jest nie tak.

sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 1


W pewnym mieście Niju na ulicy Pegaza w domu mieszkała dziewczynka o imieniu Evalyn. Dzisiaj obchodziła swoje 10 urodziny. Wstała dość wcześnie i ubrała czarne rurki i swoją ulubioną niebieską bluzkę. Evalyn miała jasną karnację, była wysoka i miała blond włosy. Spięła je w wygodną kitkę i zeszła do salonu. Przywitali ją mama i tata. Dali po prezenciku i złożyli życzenia.
-Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin! –wykrzyknęli rodzice na widok swojej córki
- Tak, tak, pełna 10! Zanim się obejrzysz na torcie domalujemy jeszcze jedno zero! – zaśmiał się tata Evalyn
- Weron, przestań! – zaśmiała się mama
- Oj dobrze skarbie, to tylko żart, przecież wiadomo że nie dożyje 100 lat! – powiedział tata
Evalyn zaczęła się śmiać. Poszli do stołu, Evalyn zdmuchnęła świeczki, zaśpiewali jej „Sto lat” i pokroili tort. Każdy dostał po kawałku. Był pyszny.
- No, a teraz otwórz prezenty! – powiedział tata
-Weron, ona jeszcze je! – odpowiedziała mama
Tata dziewczynki zrobił tak śmieszną minę za plecami jej mamy że Evalyn się zachłysnęła.
- Skarbie, nic ci nie jest? – spytała się mama
- Oprócz tego że prawie umarła z zachłyśnięcia to chyba nie. Bardziej martwił bym się tym że nasza wykładzina skosztowała ciasta. – odpowiedział za nią tata
Evalyn zaczęła się śmiać lecz tata miał rację. Gdy zaczęła się krztusić ze śmiechu łyżeczka z ciastem wypadł jej z rąk i spadł na wykładzinę. Tata Evalyn dużo żartował. Evalyn dokończyła jeść kawałek toru i otworzyła prezenty. W jednym była książka oprawiona w skórę. Była o magii. Drugi prezent to był… transporter dla zwierząt.
- Naprawdę będziemy mieć swojego własnego zwierzaka?
- Tak, skarbie uznaliśmy z mamą że jesteś już duża by móc opiekować się zwierzątkiem. – powiedział tata
Evalyn nie mogła uwierzyć – będą mieć zwierzątko!
- To jakiego zwierzaka chcesz? – spytała się mama
- Chcę psa!
- Niech będzie. W następną sobotę pojedziemy po pieska a przez tydzień będziemy kupować dla niego rzeczy. – powiedziała mama

- Jej! – ucieszyła się Evalyn. Wzięła książkę którą dostała i poszła do ogrodu poczytać pod jej ulubionym drzewem.
                         *                   *                *

Mam nadzieję że się wam podoba. Trochę krótki jest ten rozdział ale inne (mam nadzieję) będą dłuższe :) Piszcie w kom czy wam się podoba albo czy są jakieś błędy :)